Zwykle, podczas seansu, gdy postać z rozmazanego, aspirującego do miana ambitnego obrazu mówi rozedrganym głosem "i wtedy, wtedy zrozumiałem/łam jaka/jaki ona/on była/był dla mnie ważna/ważny" chce mi się ryczeć, ze śmiechu i z zażenowania.
A jednak, po tym jak, mhm, na skutek różnych nieszczęsnych zawirowań, do niektórych nieszczęsny ja się przyczyniłem osobiście, zakończyłem moją znajomość z Cin. w takiej formie, jest pewne uczucie pustki.
Ale wszystko zaczęło się od pewnego ogłoszenia. W którym, dałem upust swojemu beznadziejnemu słowotokowi niczym Jacek Dehnel pod koniec "Lali". Co oczywiście zepsuło całą książkę. U mnie podobnie, zepsucie nastąpiło również pod koniec, jakkolwiek początkowo słowotok mógł wydawać się całkiem pozytywny.
Po kolei.
1.11.2008
Subscribe to:
Post Comments (Atom)



Szukam ciepłego ramienia, które symbolizuje te wszystkie uczucia polukrowane aż do torsji w popkulturze. Właściciel ramienia najlepiej aby był inteligentnym, nieco złośliwym (o tak lubię złośliwość i sam nią grzeszę), zabawnym, niebrzydkim oraz szczerym facetem w wieku mniej więcej moim. Jeśli będziesz na dodatek miał zielone oczy i płytę Georgii Wettlin-Larsen zrobię dla Ciebie prawie wszystko.
No comments:
Post a Comment