1.11.2008

Niczym Jacek Dehnel pod koniec "Lali"

Zwykle, podczas seansu, gdy postać z rozmazanego, aspirującego do miana ambitnego obrazu mówi rozedrganym głosem "i wtedy, wtedy zrozumiałem/łam jaka/jaki ona/on była/był dla mnie ważna/ważny" chce mi się ryczeć, ze śmiechu i z zażenowania.

A jednak, po tym jak, mhm, na skutek różnych nieszczęsnych zawirowań, do niektórych nieszczęsny ja się przyczyniłem osobiście, zakończyłem moją znajomość z Cin. w takiej formie, jest pewne uczucie pustki.

Ale wszystko zaczęło się od pewnego ogłoszenia. W którym, dałem upust swojemu beznadziejnemu słowotokowi niczym Jacek Dehnel pod koniec "Lali". Co oczywiście zepsuło całą książkę. U mnie podobnie, zepsucie nastąpiło również pod koniec, jakkolwiek początkowo słowotok mógł wydawać się całkiem pozytywny.

Po kolei.

No comments: